RSS
poniedziałek, 24 maja 2010
Przeczucia
kawa

Być takim smutnym takim takim
I takim małym malutkim nieco
Istnieć przypadkiem gdzieś w kącie drogi
W dziurze pomiędzy klepek podłogą
Mazać cichutko szybami kurze
i szkłem na kurzach wiśniowe róże
obrywać z płatków przez pełną chwilę
zgasnąć i uciec zatrzymać światło
w sobie dla siebie w dziurze pod wanną

13:06, wojna_magow
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 maja 2010
Słonecznie dziś ;)

Jakoś tak, inaczej niż zwykle, bardzie niż dotychczas, chcę znaleźć chwilę kawy czarnej w noc. Gołębie jakby bez przyczyny, lecz z miną wytrawnego mima spacerują w deszcz. Jest ładnie tak by cały świat mógł się uśmiechnąć tylko do mnie. Już brak strachu i zieleń pragnąca ciepła rozwianymi włosami głaszcze uschłe zawczasu liście tuląc mnie do siebie.  Bezsensowność krajobrazu i otchłań brązu zmielonych ziaren sprawia mi radość a tobie ból.  Nie wiedzieć czemu proste, jaskrawe kolory oszałamiają letnią nutką lata nieokrzesany błękit szybującego żurawia. Niczym są przy tym lazurowe morza i kwitnące pelargonią zaułki włoskich uliczek, pachnie tak słodko raj. Na dachu wróbelek szuka zdumienia w ciszy, a spokój spływa z niebios zamieniając słowa w priorytety jak listy papierowe myśli. Uchylam nieco dla nut głośniejszych balkonowe okno a drzwi zamykają się z trzaskiem płacząc. Dziś za ciepło na wełniane skarpety, więc zrobię na drutach gęstym ściegiem brakujący maj. Trochę pragnień nakładam na pędzel, iskrzą się falami wschodu nieprzeniknione niteczki pieszczoty. Kolorowe kokardy tak wdzięcznie wiatr oplata wokół szyi, oblizujesz spieczone słońcem wargi. Ile sekund jeszcze zwiewny krajobraz zatrzymamy w pamięci póki usta nie wyszepczą tęsknoty? Szukasz mych policzków pośród potarganych loków, łzy, choć słone zwilżą nabrzmiałe powieki. W zadumaniu, w zapatrzeniu pragnę.

margaretka

23:38, wojna_magow
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 maja 2010
Gwiazdy

Patrzę na dzieci wielkich marzeń
Poukładane drogowskazy
I mylne drogi w ich małym świecie pstrokatych oczu

Zazdroszczę chyba tylko nadziei
Wolnego ptaka w rękach przyszłości
Krain dalekich cudem pachnących dobrą nowiną

W starości świata martwe pragnienia
Powrócą z raju w sennym błękicie
Tandetne bajki i dwa księżyce wysypią z nieba

Dlaczego na tym świecie wszystko jest tylko złudzeniem.  Skąd wzięło się tyle kłamstwa i nienawiści? Dlaczego nie potrafię na wszystko machnąć różdżką. Czemu wciąż płaczę,  gdy patrzę na świat oczami dziecka, gdy pełna buntu chcę zmienić fałszywą rzeczywistość. Kto włożył nas w rzekę obłudy? Kto zbrukał naszą krew oszustwem? Las prawdy spłonął w latach dzieciństwa razem z naderwanym uchem ulubionego misia. Zamyślona przemierzam puste ulice. Wciąż sama wśród tłumu. Stoję na wietrze, bo wysusza łzy.

nocą

01:51, wojna_magow
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 maja 2010
W promieniach słońca

samotność

Samotna

Bardziej niż kot w pustym mieszkaniu
Głębiej  niż rybak na pełnym morzu
Samotna w sieci schodów.

Kiedy nie wiem dokąd
Idę do lodówki.

My marzyciele naszego wieku,
Zapomnieliśmy prosić o skrzydła
A może było wstyd.

Tymczasem z wiatrem
lecimy zbyt wysoko,
Toniemy w bladych morzach
chemicznie wybarwionych łez.

Budzimy się zupełnie inni.
Mamy się za cud
A każdego ranka
Widzimy w lustrze potwora

Fałszywą duszą
Doskonale zwodzimy samych siebie
Łapczywie chwytamy  maski
Jakby powietrze mogło zabić.

Jesteśmy tuż obok
Lecz nigdy tak jak trzeba
Znowu z bólem głowy
Mówimy, że będzie lepiej.

Płyniemy jeszcze dalej
Chwytamy się za ręce,
Myslimy, że tak  łatwiej
Dopóki  ktoś nie zmieni rękawiczek
Chcemy być.

Dążąc do nieskońcozności
Nie znamy punktu
do którego chciałoby się biec.

01:07, wojna_magow
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 maja 2010
Rozpogodzenie

Mam ochotę stanąć we mgle nad brzegiem porośniętego tatarakiem jeziora. Zachłysnąć się świeżością leniwie wschodzącego słońca. Poczuć dotyk wiatru oplatającego moją skórę, jednoczącego się z każdą nitką cienkiego miękkiego swetra, którym bezskutecznie próbuję opatulić się coraz ciaśniej. Nieświadomie zapatrzona w mleczną pustkę zamyślam się niebanalnie o niebie. I tylko delikatny opór szeleszczących rosą traw przywraca mnie do rzeczywistości. Czuję jak każda kropla rozpogadzającego się nieba przyśpiesza tętno. Z każdą sekundą mijającego czasu cisza odchodzi echem w stronę skalistych ścian.  Z górskich źródeł czerpię nadzieję. Potoki dodają mi sił. Tutaj nie boję  się samotności. Mogę istnieć nieprzerwanie w stu tysiacach kamiennych serc bijących właśnie dla mnie.  Rozpływam  się w nieskończoności nagich promieni słonecznej tęczy roziskrzonej tysiącem barwnych słów moich rozedrganych myśli.

mgła

14:35, wojna_magow
Link Komentarze (2) »
1 ... 36 , 37