RSS
poniedziałek, 26 lipca 2010

Zaczęłam kasować. Wszystko. Od końca. I nie miałam siły zrezygnować z siebie. Jeszcze. Całkiem. I choć wszyscy odradzają mi marzeń. Nie wiem czy potrafię. Zmądrzeć?

Nie lubię bloga. Nie lubię tu wchodzić, bo nie potrzebuję pisać sama dla siebie. Ten blog nic nie zmienia. Nie zmienia nic w innych. Jest niepotrzebny. Będzie trwał zbyt długo. Tylko chwilkę.

A teraz. To już było. Trwa nadal. Wciąż na nowo. Dzień po dniu. We mnie. Coraz silniej.

 

11:17, wojna_magow
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 lipca 2010
Już czas.

Coma

Archipelagi

Archipelagi urodzajnych dni
Niezniekształcone gwałtownością spraw
Zrównoważony, jednorodny byt
Poczucie smaku, nasycenie barw

Myśli okiełznałem czule
Żądze wystroiłem w treść
Strach zawstydził się i uległ
Ciszy,której ton przepełnia dzień
Więc nasycam się dniem
Nasycam się dniem.

W odległych miastach katastrofy chceń
Samotne głowy uzbrojone w żal
A wokół mnie jak nigdy moc i sens
A wokół mnie i we mnie samym ład.

Widzę odpowiedzi, wszystkie!
Wszystkie zapytania znam!
Dawniej obciążony wstydem
Dzisiaj rozprzestrzeniam się na wiatr.
I rozrzucam na wiatr
Rozrzucam na wiatr

Nim w obraz doprawdy nad wyraz spójny
Przedrze sie lęk odejmując mu treści.
Nie mogę cię odnaleźć i nie mogę utulić
Bezwiednie porzuciwszy materię.

Siła, co nagle wstrzymuje gest
W bezradności nieprzeniknionej
W roztargnieniu na śmierć
Zapomniałem,że ja...
Ile już lat pochłaniałem treść
Lecz po drugiej stronie...
Oto,dlaczego nie dotrze do ciebie mój znak.
Nie ma szans
Nie ma jak
Nie ma jak

14:44, wojna_magow
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 lipca 2010
Przedświt

Zaczekaj, to przecież już blisko
Z oddali światła miasta i nikłe promyki słońca
malują się łuną skrzydeł anioła na spoconych stopach
Zaczekaj, potem zaśnij
Niezdarnie zagubiony wśród gwaru kolorowych wstążek
I białych plam komet baśni wdzięcznie merdających ogonem
Zapukaj do nie tych drzwi
starej szafy z kawałkiem uschniętego chleba świtu
Przypomnij mi później o Kancie
Zatracony w behawioryzmie wzruszeń
Otoczony zewsząd brudem wczorajszego bytu
Umierasz kawałkami, co dzień potłuczony bardziej
niż skorupki jajek z porannej jajecznicy.

06:29, wojna_magow
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 lipca 2010
Wierzyć tak mocno...

słońce 

Raz zaplątać się plątaniem w poplątaniu i na chwilkę porozbrzmiewać egzystencją. Przereklamowaną nutkę dekadencji przekląć indywidualną chwilą ciszy,  potem tylko się roześmiać słowa gestem, pozaglądać koleżankom pod spódnice, pozachwycać się zdumieniem zapomnienia by odnaleźć w końcu odrobinę cienia. 

Pomyślałam, że kocham to, co przede mną :)

 

16:18, wojna_magow
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 lipca 2010
A ja...

cynamon

Spojrzałam dzisiaj na życie oczami zwiędłego anioła
I zrozumiałam, że w wielkim pędzie zgubiłam niebo.
Spojrzałam dzisiaj na ziemię oczami upadłego ptaka
I zrozumiałam - mojemu światu brakuje skrzydeł.

Gdy jest bardzo źle, biorę z półki garść cynamonu i maluję nim słońce na niebie -złoto południa.
Gdy jest bardzo źle uciekam się do ostateczności i gałką muszkatołową szkicuję księżyc. Gdy jest bardzo źle po prostu płaczę...

 

11:42, wojna_magow
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2